Reklama

Umierają w samotności, nierzadko bez pożegnania. Śmierć w czasie pandemii.

Opublikowano: 28 listopada 2020 09:52
Autor: Elżbieta Rzepczyk

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Reklama

Umierają w samotności, nierzadko bez pożegnania. Śmierć w czasie pandemii.    

 

W ostatnich chwilach życia nikt ich nie trzyma za rękę. Nie mogą się pożegnać z bliskimi. Często wbrew swojej woli są kremowani. Śmierć osób umierających na koranowirusa jest wyjątkowo bolesna dla nich samych, ale też ich bliskich.

 



- Nie mogłam się pożegnać z mamą, ani jej przytulić - mówi pani Ewa.

 

Jej matka zmarła na początku maja na SARS-COV-2. 83-latka trafiła do szpitala z udarem. Tam zaraziła się koronawirusem. Ostatecznie została przewieziona do szpitala jednoimiennego. Niestety nie udało się jej pokonać wirusa z Chin. Zmarła. Umierała w cierpieniu. Z dala od rodziny.

 

Umierają w samotności, nierzadko bez pożegnania. Śmierć w czasie pandemii.    

 

- Otrzymałam telefon ze szpitala, że mama zmarła. W pierwszej chwili nawet się nie zapytałam, kiedy będzie można odebrać ciało. Dopiero zadzwoniłam ponownie i dowiedziałam, że zwłoki mamy zostaną zdezynfekowane, zabezpieczone i będą gotowe do odbioru przez zakład pogrzebowy - mówi jarocinianka.

- Wybrałam firmę i byłam przekonana, że muszą być skremowane. Mama zawsze mówiła: „Tylko po śmierci nie palcie mnie”. Co miałam zrobić? Dzisiaj dowiaduję się, że kremacja nie jest konieczna. Postąpiłam wbrew woli mamy - rozpamiętuje.

 

Jednak nie to było dla niej najtrudniejsze. Ubolewa, że nie towarzyszyła rodzicielce w jej ostatnich chwilach życia.

 

- Nie mogłam się z nią pożegnać, ani jej przytulić. Potrzymać za rękę - mówi łamiącym głosem.

 

 

Wiosną Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie określające zasady pochówku osób z koronawirusem. Wynika z niego, że należy przeprowadzić dezynfekcję zwłok płynem odkażającym, odstąpić od procedur mycia, unikać ubierania i okazywania ciała bliskim. Przedstawiciele branży pogrzebowej na wspomnianych przepisach nie zostawiają suchej nitki.

 

- To jest gniot legislacyjny, bo gdyby koranwirusa zakwalifikować do chorób zakaźnych, to mielibyśmy jasną sytuację, że ciało osoby zmarłej należy zawinąć w matę nasączoną substancją wiruso i bakteriobójczą, włożyć do trumny wyłożonej pięciocentymetrową warstwą płynochłonną, zamknąć trumnę, zwłok nie ubierać, nie myć i w ciągu 24 godzin pochować - mówi Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.

 

 

W jego ocenie aktualne przepisy są niejasne i mało precyzyjne.

 

- Co to oznacza odstąpić od standardowych procedur mycia, a w przypadku zaistnienia takiej konieczności należy zachować szczególne środki ostrożności. A co w sytuacji, jeżeli rodzina będzie się upierała, aby umyć zmarłego? Tak samo też może być z ubieraniem. To jest iluzja - ocenia prezes Wolicki.

 

„Zakłady pogrzebowe mogą się nie wyrobić”

 

 

Przedstawiciele branży znajdują wiele innych niedociągnięć i niejasności w przepisach. W kwietniowym rozporządzeniu ministra jest zapisane, że zwłoki do kremacji należy przewozić w kapsule transportowej.

 

- W Polsce nie można kremować bez trumny. Gdzie ciało osoby zmarłej na COVID przełożyć z tej kapsuły? W żadnym krematorium nie pozwolą z obawy, że ten wirus, gdzieś może się przedostać. W zakładzie pogrzebowym też nie. To pozostaje przekładać to ciało… Oczywiście zakłady pogrzebowe postępują zdroworozsądkowo, mając w nosie durny przepis o kapsule. Jak do zgonu doszło w szpitalu, to podstawią trumnę, wkładają zwłoki, po czym je transportują do krematorium. Podstawą działania jest zdrowy rozsądek. Od kwietnia nie mamy wytycznych - podkreśla szef Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.

 

 

Zaznacza, że organizacje zrzeszające przedsiębiorców pogrzebowych i zarządców cmentarzy korespondują z ministerstwem zdrowia i władzami służb sanitarnych w naszym kraju, aby doprecyzować przepisy.

 

- Skierowałem pytanie do Głównego Inspektora Sanitarnego: Dlaczego koronawirus nie został uznany za chorobę zakaźną? W maju otrzymałem odpowiedź: „W obawie, że będzie tak dużo zgonów, że zakłady pogrzebowe mogą się nie wyrobić z pochówkiem, czyli już w kwietniu minister przewidywał, że zgonów będzie dużo. Gdyby była to choroba zakaźna, to zwłoki mają być przewiezione na cmentarz w ciągu 24 godzin i pochowane. Oczywiście można w rozporządzeniu dopisać, że w uzasadnionych przypadkach ten pochówek może się odbyć po upływie 48 godzin - proponuje Krzysztof Wolicki.

 

 

Umierają w samotności, nierzadko bez pożegnania. Śmierć w czasie pandemii.  

 

 

Jeden z największych jarocińskich przedsiębiorców funeralnych, który obecnie miesięcznie organizuje około 60 pogrzebów, podnosi jeszcze inny problem związany z pandemią. W jego opinii w ciągu 24 godzin nie uda się przygotować pochówku.

 

- Tak może tylko powiedzieć osoba, która nigdy nie prowadziła działalności tego typu. Chyba, że miał jedną osobę dziennie do pochowania. Terminy odbioru ciał wyznaczamy nie tylko my jako zakład pogrzebowy, ale także szpitale i my musimy się dostosować. Jeżeli jest kremacja to ten czas jeszcze się wydłuża - mówi Leszek Cieślak, współwłaściciel Przedsiębiorstwa Pogrzebowego „Jezierski” s.c.

 

 

Jego firma przygotowała już około 20 pogrzebów osób, które zmarły na koronowirusa. W zdecydowanej większości przypadków zwłoki odbierano ze szpitali i zakładów opiekuńczo-leczniczych. Zgodnie z przepisami, to właśnie te placówki są zobowiązane do przyszykowania zwłok. Kiedy już zdarzyło się, że po zmarłego trzeba było jechać do domu, to pracownicy zakładu byli „uzbrojeni” od stóp do głów: w kombinezony, maski, gogle. Najpierw ciało pakowali w worek, a potem do kapsuły transportowej.

 

- Dalszego zabezpieczenia dokonujemy w zakładzie. Zwłoki odkażamy specjalnymi płynami, wkładamy w kolejny worek i opisujemy. W zależności od decyzji rodziny ciała trafia do kremacji lub trumny, która uprzednio zamknięta zostanie złożona na cmentarzu - mówi jarociński przedsiębiorca.

 

W jego ocenie 80 procent ciał osób, które zmarły na COVID-19 jest kremowanych. Więcej kremacji, więcej zgonów W powiecie jarocińskim walkę z wirusem z Chin przegrało do tej pory 44 osoby. Prochy jednej z nich złożono na cmentarzu parafialnym.

 

- Zapamiętałem ten pochówek w szczególności, bo odbył się o w czasie, kiedy obwiązywały obostrzenia i na pogrzebie było tylko pięć osób - przypomina sobie Aleksander Paterka, grabarz, opiekun cmentarza parafialnego w Jarocinie.

 

 

Zaznacza, że żałobnicy ubolewali, że tak mało osób może towarzyszyć zmarłym w ostatniej drodze, ale dostosowywali się do zaleceń

 

- Do kaplicy wchodziło tylko pięć osób i one szły w kondukcie. Zdarzało się, że ktoś jeszcze przyszedł. Jak stanęli 15 czy 20 metrów od grobu, to przecież ich nie wyrzuciłem - dodaje Paterka.

 

Zauważa również, że nie tylko ze względu na COVID-19 jest wzrost kremacji.

 

- W ubiegłym roku na parafialnym cmentarzu było 30 pogrzebów z urnami, a w poprzednich latach był jeden na rok. Tych starszych ludzi nie przekona się do tej formy pochówku, ale już jest widoczna zmiana mentalności w tym zakresie - ocenia opiekun cmentarza parafialnego w Jarocinie.

 

 

Z jego statystyk wynika, że nie ma wzrostu liczby zgonów, ale zaznacza, że na nekropoli, którą się opiekuje, chowane są osoby, które mają wykupione miejsce przy grobach bliskich. Kwatery zwalniają się tylko wówczas, kiedy rodziny szczątki zmarłych przeniosą na inne cmentarze. Większą ilość zgonów w ostatnim miesiącu zauważył za to największy jarociński przedsiębiorca pogrzebowy.

 

 

- Znacząco wzrosła liczba pogrzebów. Nawet o 60 procent. Umiera bardzo dużo ludzi starszych w swoich mieszkaniach, domach, którzy ze względu na obecną sytuację nie trafili do szpitali - zaznacza Leszek Cieślak.

 

 

Lekarze w ogólnopolskich mediach informują, że ludzie w obawie przed zakażeniem nie zgłaszają się do szpitali nawet z zawałami czy udarami, a to przekłada się na wzrost zgonów.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 miesiące temu | ocena +0 / -0

    Abc

    To jest straszne

  • 3 miesiące temu | ocena +1 / -0

    bobi

    Posłuchajcie mądrego człowieka i sami wyciągnijcie wnioski w co brniemy.https://www.youtube.com/watch?v=eRI7NC4a4-w&fbclid=IwAR2znrqvl3OQAs59Rn0ETAf9AJ451Eo49pI3-g5Qdy3Xlbt1W1kvJYX7v3U

  • 3 miesiące temu | ocena +7 / -0

    Taka prawda

    To jest przerazajace... sama smierc bliskiej osoby jest dramatem a przepisy co do pochuwku sa okropne . Tylko sie modlic zeby to sie juz skonczylo bo cmentarz jest miejscem morza lez a przez covida stalo sie oceanem lez i rozpaczy . Wspolczucie dla tych ktorzy tego doswiadczaja ...

  • 3 miesiące temu | ocena +3 / -1

    jacekpl

    Na całym świecie czytają prasę medyczna z nowymi doniesieniami medycznymi nauka, a tu się szklanego zwierciadła słucha jak boskiej wyroczni co zakłamuje świat nauki w świecie . do czytania by szpitale nie były ostatnim miejscem gdzie będzie tylko smutek https://wwwnc.cdc.gov/eid/article/10/4/03-0458_article https://nikafarm.ru/covid-19-o-sxeme-lecheniya-bez-antibiotikov-protivovirusnyx-preparatax-i-immunomodulyatorax https://www.ttb.org.tr/kollar/userfiles/files/bto_covid_19_kitap.pdf