Reklama

Tylu wyjazdów strażacy jeszcze nigdy nie mieli

Opublikowano: 13 lutego 2021 19:17
Autor: Elżbieta Rzepczyk | Zdjęcie: Adam Majewski

Strażacy uratowali 95 milionów złotych | foto Adam Majewski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Strażacy muszą być przygotowani na wszystko. Gaszenie pożarów i ratowanie ofiar wypadków przestało być ich głównym zajęciem. W ubiegłym roku średnio interweniowali 5 razy dziennie.

Reklama

1.648 razy interweniowali jarocińscy strażacy w minionym roku. To oznacza wzrost wyjazdów o 76 procent w porównaniu z rokiem 2019 (934).

 

Nie było jednak tak źle. Większa ilość interwencji jest związana przede wszystkim z zagrożeniem epidemiologicznym. Strażacy codziennie sprawdzali namioty ustawione przed szpitalem. Rozwozili posiłki dla osób znajdujących się na kwarantannie. Z tego powodu codziennością stała się praca w maseczkach.       

 
Ogólnie ubiegłoroczna statystyka napawa optymizmem. Spadła ilość wyjazdów do zdarzeń drogowych. Naszego powiatu nie dotknęły nawałnice pustoszące całe miejscowości, nie było silnych wiatrów, które zrywałyby dachy. Takie nagłe zdarzenia powodują, że jednocześnie pomocy potrzebuje kilka lub kilkanaście osób w różnych miejscach.     

 

 Zapewne cieszy fakt, że aż o 66 razy mniej się paliło. Warto podkreślić, że 96 procent stanowią pożary małe, a to zapewne świadczy o skutecznym alarmowaniu zastępów oraz szybkiej interwencji ratowników, dzięki której nie doszło do rozprzestrzenienia się żywiołu. Najczęściej paliło się w budynkach mieszkalnych - 60 razy.

 

Do największych pożarów domów  doszło w Cielczy oraz Łowęciach. Pozostałe wybuchały w piwnicach, kotłowniach. Na szczęście płomienie nie pojawiły się w budynkach wielorodzinnych, gdzie konieczna byłaby ewakuacja wielu osób.

1 mln 806,8 tys. zł wynoszą szacunkowe straty spowodowane pożarami, a na ponad 95 mln zł oceniono wartość uratowanego mienia

 Paliło się również na polach, nieużytkach rolnych, skarpach kolejowych. W sierpniu ubiegłego roku trochę pracy strażakom przysporzył podpalacz. Wiele pożarów wybuchało w krótkim odstępie czasu, a to wzbudziło podejrzenie ratowników. Piroman nie dość - jak twierdzi policja, że wzniecał ogień, to jeszcze sam wzywał straż pożarną. Strażacy przeprowadzili porównanie głosu zgłaszającego, numerów telefonów i wytypowali osobę, która stoi za podpaleniami.

Sprawą zajęły się ograna ścigania. Jak informuje prokuratura, niebawem śledztwo zakończy się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.