Reklama

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Opublikowano: 15 czerwca 2021 10:49
Autor: | Zdjęcie: Archiwum prywatne Janusza Włodarkiewicza

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku - Zdjęcie główne

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku | foto Archiwum prywatne Janusza Włodarkiewicza

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Kultura Trzech członków rodziny Włodarkiewiczów z Witaszyc zagrało w kilku paradokumentach.

Reklama

Przygoda z telewizją  zaczęła się od castingu ogłoszonego 4 lata temu w… „Gazecie Jarocińskiej” i od zaangażowania córek pana Janusza do seriali paradokumentalnych. Z czasem pojawiły się propozycje również dla niego. Grał w epizodach m.in. w „Sprawiedliwych”, „Śladzie”, „W policjantkach i policjantach”. „Kaście” i w „Lombardzie”. 

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku 

W zeszłym roku wzięli udział w produkcji kinowej „Żeby nie było śladu”, która jest opowieścią o życiu i śmierci Grzegorza Przemyka. Ma ona powstawać ponad 2 lata. - Dostaliśmy propozycję castingową. Trzeba było ubrać się w stroje z PRL-u. Kupiliśmy trochę ciuchów przez internet, a część w odzieży używanej. I nas zakwalifikowali. Razem jest około 4 tysiące statystów. Spędziliśmy w sumie na planie 9 dni. Dalszy ciąg zdjęć ma być w tym roku - opowiada Janusz Włodarkiewicz. Część zdjęć jest realizowanych w Warszawie, a inne w Szczecinie. Sytuacja nieco się skomplikowała nie tyle z powodu pandemii, ale śmierci reżyserki Marii Skąpskiej.

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Pan Janusz zachęcił do udziału w castingu również swojego kolegę z Warszawy, dzięki temu nie mieli problemów z noclegami. Cieszy go możliwość poznawania aktorów. Podkreśla, że ponad połowa produkcji została przerwana. Nowe odcinki są nagrywane sporadycznie i to z zachowaniem wszystkich obostrzeń. Ponieważ zmniejszyła się liczba propozycji, a co za tym idzie również możliwości zarobkowe, pan Janusz musiał poszukać sobie dodatkowej pracy. Zaczął jeździć ciężarówką. Sporo czasu spędza w trasie i jak sam przyznaje, największym problemem jest dla niego długa rozłąką z rodziną. Wcześniej był taksówkarzem. 

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Jego pasją jest również poszukiwanie skarbów. I na tę dziedzinę miała wpływ pandemia. Janusz Włodarkiewicz ma jednak nadzieję, że już latem uda się wyruszyć znowu w teren. W najbliższym czasie wraz z kolegami przekażą do muzeum w Inowrocławiu złoty pierścień znaleziony w województwie kujawsko-pomorskim. - Mamy jeszcze zamiar wrócić na tamten teren. Zamierzamy też robić coś w Jarocinie i w okolicy, ale nie chcę na razie niczego zdradzać. Konkurencja nie śpi. Może potwierdzą się te historie dotyczące słynnej bitwy z udziałem Władysława Łokietka pod Pyzdrami, w okolicach Komorza. Jeśli tak, to my również zapiszemy się w podręcznikach do historii - podkreśla mieszkaniec Witaszyc. Marzy o tym, aby znaleźć swojego złotego Graala. I żeby dostać poważniejszą rolę, która przyniosłaby konkretne pieniądze co miesiąc.    

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Dzięki udziałowi w serialach Januszowi Włodarkiewiczowi udało się zakwalifikować do udziału w teleturnieju „Gra słów. Krzyżówka”. - Wziąłem udział w castingu i dostałem propozycję już po miesiącu. Inne osoby muszą czekać rok albo dwa lata. Udało mi się wygrać odcinek i trafić do finału finałów. Pieniędzy może dużo nie ugrałem, ale i tak jestem zadowolony. Na planie teleturnieju było zupełnie inaczej niż w serialach. Tutaj nie było miejsca na powtórki i błędy. Pytania były trudne, a przeciwnicy mocni. Dostałem m.in. zestawy kosmetyków i blender. Zapraszano mnie ponownie, za rok. Zapisałem się też na casting do „Koła Fortuny”. W „Milionerach” też czekam. Razem z córkami zgłosiliśmy się do programu „Zakochani po uszy” - wymienia mężczyzna. Pojawił się nawet pomysł przeprowadzki do Wrocławia, ale żona pana Janusza  była przeciwna, bo nie chciała tracić kontaktu z pozostałą częścią rodziny. 

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Jak sam przyznaje już kilka razy został rozpoznany i rozdał kilkanaście autografów. Podkreśla, że ponad połowa wybitnych aktorów zaczynała od statystowania. Ma nadzieję, że zakwalifikują się do produkcji kostiumowej. - Może jeszcze komuś wpadniemy w oko. Ważne, że zapiszemy się w historii poprzez produkcję filmową. Będziemy mieć na pewno zaproszenie na premierę „Żeby nie było śladu” - dodaje.  

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +2 / -0

    Witaszyczok z Podlesia

    Takich Januszy jest wiele. Chce skarb znaleźć i zaraz usłyszymy, że złoty pociąg wykopał obok Lubinii Małej. Ta waskotorówke co Niemcom sprzedali. No do pracy trza by się wziąć Nuszu Ja z Włodarkowiczów.