ARTYKUŁY OGŁOSZENIA FIRMY
R E K L A M AA1 - BS Jarocin - kredyt
R E K L A M AB1 - SamochodyJarocin
R E K L A M A

Dyrektor Jarocin Festiwal: Odwagą i wyobraźnią zastępujemy brak finansowego wsparcia

› Aktualności› Wydarzenia 4 miesiące temu    13.07.2017
Bartek Nawrocki
komentarzy 7 ocen 7 / 57%
A A A
Michał Wiraszko na scenie JF2016 w projekcie Nowe SytuacjeMichał Wiraszko na scenie JF2016 w projekcie Nowe Sytuacje fot. Bartek Nawrocki

Rozmowa z MICHAŁEM WIRASZKĄ, dyrektorem artystycznym Jarocin Festiwal 2017

R E K L A M A

 

 

 

Podkreśla się, że Jarocin Festiwal przez lata nie dorobił się lidera, twarzy, znanej osoby z branży z którą byłby kojarzony -  jak w przypadku innych festiwali - Jurek Owsiak, Artur Rojek czy Mikołaj Ziółkowski. To jest dzisiaj problem JF? Czy należy szukać takich osób? Czy uważa pan, że sam może wypełnić tę lukę? A może ambasadorzy JF 2017 spełniają te role?

 

O fotel lidera każdy kolejny organizator mierzy się z jedynym faktycznym liderem do tej pory, czyli historią tego festiwalu. Przykrywa ona tak naprawdę nawet osobę samego Waltera Chełstowskiego. Być może to dobry znak, że festiwal żyje własną siłą i nie potrzebuje wodzireja, w końcu zawsze szedł w pewien sposób pod prąd. Na pewno każda jego edycja nosi znamiona filozofii danego organizatora. Mam nadzieję, że ta wyjątkowa edycja będzie początkiem czegoś większego, czegoś na lata, a przede wszystkim czegoś na wskroś jarocińskiego, niekonieczne kupowanego w całości z zewnątrz.

 

To się już rozpoczęło?

Ten rok jest wyjątkowy między innymi dlatego, że do układania programu zaprosiliśmy samych artystów. Próbujemy rozwijać aktualne tendencje festiwalowe, dodając im nowe rozwiązania. Mamy więc Waglewskich i ich gości scenicznych, mamy Krzyśka Zalewskiego jako opiekuna Jarocińskich Rytmów Młodych, którego aktualna droga artystyczna powinna być wskazówką dla debiutantów.

 

Jaka jest pana rola w przygotowaniu tegorocznego line up JF? Jak daleko udało się panu wpłynąć na kształt wydarzenia? Wiemy, że pomysłu z pływającą sceną nie będzie. Jest jeszcze coś, czego nie udało się panu zrealizować? A z czego jest pan najbardziej zadowolony artystycznie?  

Jesienią zadzwonił do mnie Robert Kaźmierczak, pytając, czy sądzę, że to co powiedziałem w wywiadzie dla rytmy.pl jest możliwe do zrealizowania. To wszystko działo się późno, kształt wydarzenia układał się w trakcie. Nikt nie przyszedł z wydrukami, planami i kosztorysami w teczce. Wyszło z tego zupełnie nowe otwarcie, ale zawsze będę powtarzał, że ten rok to wersja beta. Dopiero za rok możemy liczyć na festiwal przygotowany z większym wyprzedzeniem i doświadczeniem pozwalającym mu być lepszym. Ten rok zorganizowaliśmy w małej grupie zapaleńców, odwagą i wyobraźnią zastępując brak finansowego wsparcia dużych mecenasów i gonitwę czasu. Scena pływająca zamieniła się w Scenę STAW. Długo walczyliśmy o wypożyczenie sceny pływającej na poznańskim Jeziorze Malta, nad którym odbywają się letnie koncerty. Ostatecznie nie dogadaliśmy się, więc scenę tę “wyciągnęliśmy na brzeg”, ale powalczymy o to w przyszłym roku!

 

Jarocin roku 2017 w sferze rozrywki póki co kojarzy się z pierwszym festiwalem disco na Ziemi Jarocińskiej. JF ma szanse przyćmić tamto wydarzenie?

Ok, z tym, że festiwalem disco na Ziemi Jarocińskiej żyje Ziemia Jarocińska. Jarocin Festiwalem żyje może nie cała Polska, ale na pewno większa część naszego kraju. Festiwale disco przynosiły miastom na świecie sławę w latach 70-tych, ale nie sądzę by Jarocin miał stać się kiedyś nowym San Remo ;) W ogóle to pytanie traktuję w kategorii żartobliwie retorycznych :)

 

Główni organizatorzy, władze miasta powtarzają, że spodziewali się spadku frekwencji. Pan też? Nie uważa pan, że zmiany są jednak zbyt rewolucyjne?

 

To był mój pierwszy postulat na spotkaniu z burmistrzami. Zmiana formuły grozi tąpnięciem frekwencyjnym w pierwszym roku. Jeśli jesteśmy na to psychicznie gotowi, to ja podejmę się współpracy przy tym trudzie. Dyskusja była długa, ale ostatecznie decyzja jednogłośna. Na szczęście, nawet jeśli po festiwalu będziemy mówić o spadku frekwencji, to na pewno nie na tyle dużym, by zagroził festiwalowi.

Sprzedaż biletów póki co na poziomie kilku tysięcy, a to może oznaczać, że ta formuła jednak się nie sprawdza. Poprzednie lata pokazały, że imprezę napędzają wielkie gwiazdy. Czy nie obawia się pan, że w tym zakresie trzeba będzie zrobić krok w tył? 

Napędzają? Raczej napędzają koszty. Dopóki nie ma się strategicznego sponsora, sprowadzanie takich, umówmy się też, że nie najświeższych gwiazd za olbrzymie pieniądze, jest strzałem w stopę. Gdybyśmy ułożyli proporcję kosztów festiwalu do wpływów z biletów w 2016 i 2017, jesteśmy w tym roku na dużym plusie. To prawda, sprzedaż biletów jest poziomie kilku tysięcy, ale…  od kilku lat. Możemy sprowadzać największe gwiazdy, ale do tego potrzeba zasobnych mecenasów, o których mam nadzieję ta edycja mocno zawalczy. Wtedy nie będzie to krok w tył.

Zapowiadano, że Jarocin nie będzie już „odtwórczy tylko kulturotwórczy”. Sam pan mówił o „nietuzinkowych i dotkliwych artystycznie” zdarzeniach.  Gdzie odnajdziemy taki charakter festiwalu i kto, jakie gwiazdy, wydarzenia mają to zapewnić? Jaką rolę spełnia tutaj koncert Motyw Niemen?

Już to, że program artystyczny współkreuje Wojciech Waglewski, do którego podczas jarocińskiego koncertu dołączy w losowej kolejności kilkunastu muzyków będzie jednorazowe. Przejechaliśmy też dwa tysiące kilometrów, żeby z czterystu wychwycić czworo finalistów Jarocińskich Rytmów Młodych. Mamy też dla nich wartościowe wsparcie promocyjne i koncertowe. Chcemy tym trochę odwrócić uwagę od wszędobylskich talent-show. Wspieramy też lokalność. Sigma ma swój wieczór na Scenie STAW, myślę że to bardzo kulturotwórcze dla tych ludzi. Mamy Tomasza Stańkę na jedynym koncercie z tym programem w Polsce. A Niemen? Trzydzieści lat temu zadziwił jarocińską publiczność, a wcześniej zadziwił Polskę i kawałek świata. Może dlatego.

Oczywiście impreza zmieniła miejsce, otwarła się na gatunki muzyczne, pojawia się Jazz, Hip-Hop, ale patrząc na artystów - chce się powiedzieć - ale to już było - Voo Voo, Hey, Dezerter, Illusion, Variete, Natalia Przybysz…

Żyjemy w kraju, w którym po pierwsze jest jedno duże i dziesięć średnich miast. Trudno nie powtarzać nazw i nazwisk. Można natomiast nie powtarzać repertuarów, akcji okołomuzycznych i pomysłów na coś więcej niźli odegranie 2-godzinnego typowego repertuaru koncertowego, jakich polscy artyści grają w roku kilkadziesiąt. Wystarczy odwrócić to pytanie, by brzmiało zupełnie inaczej: “oczywiście gra polski top i stali bywalcy Jarocina, ale festiwal otworzył się na nowe gatunki, ma nową lokalizację i kilka scen, na których nie zabrakło miejsca dla jazzu i hip-hopu”. Brzmi lepiej, prawda?

 

Przeniesienie imprezy do miasta/parku spotyka się z zarzutem, że niszczy się unikalny klimat festiwalowy między innymi ulicy Maratońskiej? Co proponujecie stałym bywalcom słynnego rowu, którzy odgrażają się, że na festiwal nie przyjadą?

Z tego, co wiem ten festiwal zmieniał swoją lokalizację wielokrotnie i to Jarocin ma mieć w tym czasie unikalny klimat, a dzięki odwróceniu sceny tyłem do miasta i  słynnemu rowowi, festiwalowi bywalcy siedzieli właśnie tam, podczas gdy miasto festiwalowe paradoksalnie pustoszało. Dajmy sobie rok próby. Tak jak wspominałem to wersja prototypowa, otwierająca nowy czas tego festiwalu. Nie widzę przeszkód, żeby ul. Maratońską w jakiejś formie włączyć w festiwalowe działania na przyszły rok.

 

Był pan w jury tegorocznych JRM - jak pan ocenia kondycję młodej polskiej sceny muzycznej? Czy JRM zapewniają jej dobry przegląd, odzwierciedlają trendy? Czy pana zdaniem zagranie w Jarocinie może być wciąż trampoliną dla młodych kapel? Kto z finalistów może zrobić karierę?

Chciałbym, żeby na powrót było trampoliną dla kariery. Czymś na powrót pierwotnie muzycznym i rasowym, pozbawionym telewizyjnych obwarowań i blichtru. W tym roku zgłosiło się 400 artystów. Około 50 z nich ma przed sobą przyszłość. Bardzo wzrósł też poziom debiutantów. Porównując rok 2017 i 2008, kiedy pierwszy raz brałem udział w jury JRM jest przepaść, jakościowa, świadomościowa i gatunkowa.

Każdy z czworga finalistów ma szansę na karierę. Kilka zespołów, które odpadły też bardzo dobrze rokowały. Dużo zależy od przyciągnięcia partnerów branżowych i promocyjnych do tego konkursu. W tym roku laureatom dajemy produkcje singla, gościnny udział w dużej trasie koncertowej i atrakcyjny pakiet promocyjny. Chcemy to rozwijać, żeby znów Jarocin wychował pokolenie polskiej sceny muzycznej jak miało to miejsce w latach 90-tych XX wieku, które mają w ogromnej części jarociński rodowód.

 

Wiemy, że szykujecie zupełnie inny start festiwalu połączony z występami finalistów JRM. Proszę o tym opowiedzieć. 

Otwieramy bramy w piątek o 15:00 i od razu zapraszamy serdecznie pod scenę. Z niej popłyną dźwięki laureatów JRM od rok 1970 do roku 2016. O historii festiwalu i jego artystów opowie Piotr Metz, prowadzący Jarocin w roku 1987 - roku Niemena. Na to zaprosimy czworo finalistów. Artur Rawicz przeprowadzi z nimi swoje słynne “Jeden na jeden” na żywo. Rozlosujemy kolejność. Zaprosimy dawnych laureatów, jeśli nie będą obecni, to na pewno przypomnimy ich wspaniałą galerią zdjęć na telebimach z ich młodości. To będzie bardzo spójny i piękny dzień na scenie RYNEK. Rozpocznie się już o 14:00 w Spichlerzu Polskiego Rocka spotkaniem z grupą HEY, który JRM wygrał ćwierć wieku temu w roku 1992. Potem cztery finałowe koncerty JRM, zwieńczone koncertami kolejno Dezertera, Krzysztofa Zalewskiego i HEY - jednej z gwiazd o jarocińskim rodowodzie.

 

Impreza rusza w piątek 14 lipca. Jakby pan przekonał tych, którzy cały czas się wahają, czy jechać na tegoroczny Jarocin? Dlaczego warto?

Przede wszystkim dlatego, że można spędzić wspaniałe trzy dni. Jeśli chciałoby się wziąć udział we wszystkich atrakcjach, można by praktycznie nie spać. Mamy dwie główne, tematyczne sceny ulokowane w urokliwych przestrzeniach Rynku i Parku Radolińskich. Mamy wyjątkowe, intymne projekty w Ruinach, a w końcu darmową scenę STAW na przecięciu się wszystkich festiwalowych szlaków. Doliczając do tego panele branżowe, spotkania z artystami, animacje dla dzieci, teatry i kino rodzi się szansa na zaczarowane trzy dni, pełne muzyki miasteczko. Dlatego warto.

Rozmawiał

BARTEK NAWROCKI

R E K L A M AARX - Familyhouse
R E K L A M A
+ 4 głosów: 7 (57%) 3 -
dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.
Komentarze (7)

Serwisy internetowe jarocinska.pl, zpleszewa.pl, rawicz24.pl, gostynska.pl, krotoszynska.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze nie są moderowane. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane zgodnie z postanowieniami Regulaminu.

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ SZCZERY
4 miesiące temu ocena: 0%  7
Tym czymś strzelili sobie w oba kolana, pięty zrobili seppuku za pomocą szczotki do kibla!! Ś.P. Festiwal odszedł w tamtym roku
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ solo
4 miesiące temu ocena: 33%  6
Może po tym 'udanym" festiwalu A Pawlicki podziękuję w końcu likwidatorowi oświaty publicznej R Kaźmierczakowi
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ uciekający przed listonoszem
4 miesiące temu ocena: 73%  5
festiwal 2017? H.. i kamieni kupa! I to za sprawą wizji mopsa.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ steve
4 miesiące temu ocena: 88%  4
Robson co roku eksperymentuje co rok ma być lepiej i jest nowa koncepcja a wychodzi wielka lipa
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ ulepione gówno pod patronatem i nadzorem
4 miesiące temu ocena: 80%  3
wyjdzie wielkie gówno! a kto je tworzy? czy nie czasem Kaźmierczak Robert! ?
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
R E K L A M A
~ mam wątpliwości
4 miesiące temu ocena: 90%  2
Skąd pomysł na hip-hop, który pasuje tu jak przysłowiowy kwiatek do kożucha? Tym bardziej, jeśli festiwal nie dysponuje znaczącym budżetem, to pieniądze wyrzucone w błoto, bo przyjdą tam ludzie bez karnetów, a ci z karnetami wybiorą ciekawsze koncerty o tej samej porze. I właśnie, skąd ten chory pomysł, że trzeba wybierać koncerty, bo ich godziny nakładają się.
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Zyga
4 miesiące temu ocena: 84%  1
Wiraszko wstydu oszczędź....
odpowiedz oceń komentarz
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
R E K L A M A
R E K L A M A